środa, 23 maj 2012 › Przejdź do portalu Sanctus.pl

     INTERNETOWA  KSIĘGARNIA   KATOLICKA   >> SANCTUS <<

Joan Wester Anderson

Aniołowie stróże

Prawdziwe historie wysłuchanych modlitw

Cena: 2800


Produkt niedostępny


Książka opowiada o cudach będących wynikiem zanoszonych modlitw, wielkich i takich zupełnie drobnych, choć niecodziennych. O skutkach dobroci, która zawsze do nas wraca, no i, oczywiście, o aniołach. Jak zawsze, autorka przytacza historie, które się rzeczywiście wydarzyły, a relacji tych nie sposób czytać bez wzruszenia. I jednego można być pewnym, każdy, bez względu na wiek, może otrzymać od Boga naprawdę niezwykłe dary, wystarczy poprosić.

Inne książki tej autorki:

- Anielskie drogi. Prawdziwe historie o gościach z niebios

- Powrót aniołów. Tam gdzie stają się cuda.

- Potęga cudów. Prawdziwe przypadki Bożej obecności


liczba stron: 188
oprawa: miękka
format: 135x204

Recenzje:

Spis treści:

Wstęp 
Księga pierwsza – Cuda modlitwy
Moja siostra, mój przyjaciel
Wiara w ogniu
Mile widziany gość
Misja Marleny
Chrońcie nas aniołowie
Światło miłości
Praca matki
Powrót do domu
Księga druga – Anielska pomoc
Anioł Allie
Kiedy mama i aniołowie łączą siły
Dom oparty o skrzydło i modlitwę
Aniołowie niosący ciepło i pocieszenie
Sen od aniołów
Aniołowie w centrum handlowym
Walentynka dla Patrycji
Najmniejsi spośród nas
Pomoc drogowa na autostradzie
Zagubione i odnalezione
Księga trzecia – Cuda dobroci
Życie, które wyrasta z miłości
Anioł w telefonie
Rozwiązanie na dziesięć procent
Wspaniały Michał
Mężczyzna imieniem George
Ryzyko, które się opłaciło
Święte owoce przyjaźni
Księga czwarta – Tylko w święta
Cud w Wal-Marcie
Z pieśnią radości
Wśród nocnej ciszy
Każda współczująca osoba
Niebo na autostradzie
Ponad wzgórzami i wszędzie indziej
Przypisy
Pytania do przemyślenia
Posłowie

Fragment tekstu:
Anioł Allie

Widziałam ich moimi cielesnymi oczami tak wyraźnie, jak widzę was. Kiedy zaś odchodziły płakałam i pragnęłam, by zabrały mnie ze sobą. -
św. Joanna d’Arc
 
Lynn Levitin z West Bloomfield w stanie Michigan cieszy się każdą minutą Dnia Matki, gdyż jej droga do macierzyństwa była wypełniona większym niepokojem niż większości matek. Aż nazbyt wyraźnie pamięta ten lęk, który zaczęła odczuwać już na samym początku swojej drugiej ciąży; była prawie pewna, że coś jest nie tak. „Mój lekarz usiłował mnie uspokoić mówiąc, że zarówno ja, jak i dziecko, byliśmy zdrowi, nie mógł jednak sprawić, bym zapomniała o mych lękach” – opowiada. Jej obawy zdawały się nie mieć racjonalnego wyjaśnienia i dlatego nie istniał racjonalny sposób ich ujarzmienia. W końcu, po normalnym porodzie, Lynn wydała na świat dziewczynkę i miała nadzieję, że to położy kres jej lękom. Gdy dziecko miało dziesięć dni, Lynn już „wiedziała”, skąd brał się jej niepokój. „Pewnej nocy, w trakcie karmienia, spojrzałam na nasze odbicie w lustrze. Nad dzieckiem unosiło się coś na kształt białego welonu z gazy. Potraktowałam to jako ostrzeżenie, że, pomimo tego, iż wydawała się zdrowa jak ryba, potrzebowała natychmiastowej pomocy lekarskiej”. Lynn obudziła męża, który niechętnie zawiózł je obie na pogotowie.
„Pracownicy pogotowia byli niezmiernie uprzejmi i dokładni, przeprowadzili wszelkie dostępne badania, chociaż nie mieli się na czym oprzeć, bo dziecko wydawało się zupełnie zdrowe. Ostatecznie odesłali mnie do domu zapewniając, że wszystko jest w normie” – opowiada Lynn. Wszechogarniające uczucie strachu jednak nie ustąpiło. „Kilka dni później, po którejś setnej rozmowie z pediatrą, zabrałam córkę do drugiego szpitala”. Przeprowadzono takie same badania z takim samym rezultatem. Mała Allie była zdrowa, jak tylko dziecko być mogło.
Tym razem jednak Lynn odmówiła podpisania zgody na wypisanie dziecka.
– Ona będzie niedługo bardzo chora i musi tu być, kiedy to się stanie! – upierała się.
Jeden z lekarzy wymknął się po psychiatrę.
– To prawdopodobnie psychoza poporodowa – wymamrotał pod nosem inny. W międzyczasie przysłano jednak jeszcze jednego lekarza, by obejrzał Allie. Po dokładnych oględzinach dziecka spojrzał na Lynn i powiedział delikatnie:
– Musisz mi powiedzieć, co dolega twojej córce.
Wreszcie! Ktoś, kto zdawał się brać ją poważnie! Tylko co miała mu powiedzieć? Lynn spojrzała na dziecko, które odwzajemniło spojrzenie. Wpatrywały się tak w siebie przez chwilę i nagle Lynn zrozumiała.
– Musicie się skoncentrować na jej brzuchu. To tam tkwi problem – powiedziała.
– Dobrze. Jutro rano zrobimy USG – odparł lekarz.
– Nie! Musicie je zrobić teraz! – Lynn nie dawała za wygraną.
– Jest już późno…
– Teraz! – łzy piekły Lynn w oczy. – Ona nie dożyje jutra!...

 

Opinie Klientów:

Dodaj swój komentarz:

Podaj wynik dodawania: 1 + 7= (zabezpieczenie antyspamowe)

Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również: