Sygnały troski 09-2010
Dzieci w wyścigu szczurów
Cena: 450zł
Dzieciństwo z zadyszką?
Do rabina przyszedł zatroskany rodzic i mówi: „Rabbi, co się dzieje z moim synkiem? Choć ciągle uczy się i uczy, to nic nie umie”. Na to rabin: „A kiedy on ma umieć, jeśli się tylko uczy i uczy?”. Niejednego rodzica przejętego brakiem entuzjazmu do wielu obowiązkowych, jak i ponadobowiązkowych zajęć u własnego dziecka można byłoby zapytać: „A kiedy to dziecko ma żyć, jeśli wciąż pędzi z zajęć na zajęcia?”. Tak, wiemy wszyscy, że tzw. życie (w domyśle: sukces, kariera) stawia coraz wyższe wymagania i poprzeczki, więc trzeba dzieci odpowiednio wyposażyć i wytrenować do coraz wyższych osiągów, ale na ile jest to zgodne z naturalnymi potrzebami dzieciństwa? I czy rodzicom chodzi o prawdziwe czy bardzo wyimaginowane szczęście dziecka?
* Dziecko musi mieć obowiązki i wolę rozwijania sprawności i umiejętności. Jednak czy ma jeszcze czas i chęć do zabawy, przyjaźni, rozmów, modlitwy? O jednym „genialnym” dziecku powiedziano: „Rozmawiał tylko z psem, gdy biegał, i z fortepianem, gdy ćwiczył godzinami”.
* Pewna babcia przedstawia swoich kilkuletnich wnuków: „Ten to przyszły lekarz, a ten to prawnik”. Kto ma prawo narzucić dziecku zawód i styl życia bez pytania o to dziecka, Boga i serca?
* „Mamo, ja wolę być szczęśliwym kominiarzem niż złośliwym prezesem”. Szczęście to stan ludzi spełnionych, a więc spokojnych i wdzięcznych, niezżeranych ambicją, zazdrością i złością.
Dobrze o tym pamiętać, gdy chcąc, by dziecko było prawie bogiem, gotuje się mu los zwierzątka w wyścigu szczurów. Co o tym myślicie?
Redakcja
Do rabina przyszedł zatroskany rodzic i mówi: „Rabbi, co się dzieje z moim synkiem? Choć ciągle uczy się i uczy, to nic nie umie”. Na to rabin: „A kiedy on ma umieć, jeśli się tylko uczy i uczy?”. Niejednego rodzica przejętego brakiem entuzjazmu do wielu obowiązkowych, jak i ponadobowiązkowych zajęć u własnego dziecka można byłoby zapytać: „A kiedy to dziecko ma żyć, jeśli wciąż pędzi z zajęć na zajęcia?”. Tak, wiemy wszyscy, że tzw. życie (w domyśle: sukces, kariera) stawia coraz wyższe wymagania i poprzeczki, więc trzeba dzieci odpowiednio wyposażyć i wytrenować do coraz wyższych osiągów, ale na ile jest to zgodne z naturalnymi potrzebami dzieciństwa? I czy rodzicom chodzi o prawdziwe czy bardzo wyimaginowane szczęście dziecka?
* Dziecko musi mieć obowiązki i wolę rozwijania sprawności i umiejętności. Jednak czy ma jeszcze czas i chęć do zabawy, przyjaźni, rozmów, modlitwy? O jednym „genialnym” dziecku powiedziano: „Rozmawiał tylko z psem, gdy biegał, i z fortepianem, gdy ćwiczył godzinami”.
* Pewna babcia przedstawia swoich kilkuletnich wnuków: „Ten to przyszły lekarz, a ten to prawnik”. Kto ma prawo narzucić dziecku zawód i styl życia bez pytania o to dziecka, Boga i serca?
* „Mamo, ja wolę być szczęśliwym kominiarzem niż złośliwym prezesem”. Szczęście to stan ludzi spełnionych, a więc spokojnych i wdzięcznych, niezżeranych ambicją, zazdrością i złością.
Dobrze o tym pamiętać, gdy chcąc, by dziecko było prawie bogiem, gotuje się mu los zwierzątka w wyścigu szczurów. Co o tym myślicie?
Redakcja
Recenzje:
Dodaj swój komentarz:
Klienci, którzy kupili ten produkt, kupili również:
-
Sygnały Troski 03-2010
450zł
-
Sygnały Troski 02-2010
450zł
-
Sygnały Troski 01-2010
450zł





Opinie Klientów: