• Kategorie
  • Erik von Kuehnelt-Leddihn - Ślepy Tor

Ideologia i polityka lewicy 1789-1984

Brak towaru
62.00
Wpisz swój e-mail
Czas kompletowania do 48h
Koszt przesyłki od 13.5
Odbiór osobisty (Częstochowa) 0
Kurier InPost 13.5
Paczkomaty InPost 13.5
Kurier InPost (Pobranie) 17.5
Kurier DPD 18
Pocztex Kurier48 (Pobranie) 20
Pocztex Kurier48 20
Kurier DPD (Pobranie) 23
W magazynie podręcznym 0 szt.
Rewelacyjna książka odkrywająca nieznane a ważne fakty historii politycznej ostatnich dwustu lat.

Dzieje uszczęśliwiania ludzkości na siłę to, mówiąc kolokwialnie, temat-samograj. Trzeba tylko umieć odpowiednio do niego się zabrać i dysponować niezłym piórem. W tym wypadku Erik Kuehnelt-Leddihn, twórca Deklaracji Portlandzkiej, wszechstronnie wykształcony austriacki konserwatywny „arcyliberał”, jak sam się określał, był doskonałą osobą do odegrania roli kronikarza upadku.

Erik von Kuehnelt-Leddihn był dzieckiem wielonarodowego imperium Habsburgów. Katolik, monarchista, pisarz, historyk, dziennikarz, podróżnik i lingwista operujący kilkunastoma językami, znał też polski. Znał właściwie wszystkich i podróżował prawie wszędzie na kuli ziemskiej. Po obaleniu Habsburgów w Austrii, przeniósł się na Węgry, gdzie studiował. Potem, w latach trzydziestych, został zagranicznym korespondentem prasy konserwatywnej w Moskwie, jednym z niewielu, którzy pisali prawdę o Sowietach. Następnie wysyłał korespondencje z Białej Hiszpanii (1936-1937). Podczas II wojny światowej von Kuehnelt-Leddihn był uchodźcą politycznym w Stanach Zjednoczonych. Zawarł tam wiele cennych przyjaźni w środowisku katolickim i konserwatywnym, m.in. był jednym z założycieli słynnego „National Review”. Lubił USA, choć Amerykanów uważał za naiwne dzieci. Pozostawał też cały czas krytyczny w stosunku do demokracji. Otwarcie oświadczał, że jego ulubionym systemem jest monarchia absolutna. Von Kuehnelt-Leddihn wierzył w prawa i przywileje lokalne, na podstawie których powinien funkcjonować miejscowy samorząd. W końcu ludzie w Mszanie Dolnej zwykle wiedzą lepiej, jak rozwiązać swoje problemy, niż biurokraci w Warszawie. W młodości, jako monarchista i katolik, przeciwstawiał on gospodarkę naturalną (agrarną) bezdusznemu kapitalizmowi. Po II wojnie światowej, gdy socjalistyczny totalitaryzm poczynił straszliwe zdobycze na całym świecie, von Kuehnelt-Leddihn doszedł do wniosku, że wolność zawarta w kapitalizmie, a więc wolnym rynku, może uratować nas przed socjalizmem. Dlatego został współzałożycielem The Mount Pelerin Society (MPS), gdzie przyjaźnił się z Friedrichem Augustem von Hayekiem oraz z Ludwigiem von Misesem. Skarżył się tylko czasami, że libertarianie z MPS przesadzają w swoim antykatolicyzmie. Von Kuehnelt-Leddihn stale podróżował. Jeździł zawsze trzecią klasą. Gdy konserwatywny działacz Bill Buckley spytał się, dlaczego, odparł: „Bo nie ma niższej”. Był najwspanialszy w wystąpieniach publicznych, które nie różniły się wiele od jego wygłaszanych prywatnie poglądów. Dla większości były szokujące. Konserwatywna młodzież kochała go. Widziałem Erika von K-L, okazuje się, że po raz ostatni, jesienią 1998 roku. Powiedział, że właściwie zakończył wszystkie swoje prace i chociaż jest wciąż w wyśmienitej formie, gotowy jest na to, aby Pan go powołał do siebie. W międzyczasie gotował się na różne wyprawy, w tym na tę ostatnią podróż.
 
Fragmenty wspomnienia Marka Jana Chodakiewicza
Liczba stron 676
Oprawa miękka klejona
Politolog, teolog, dziennikarz, korespondent z ogarniętej rewolucją Rosji, człowiek, który zjeździł cały niemal świat, znał ponad dwa tuziny języków i nie miał żadnych oporów przed tym, aby rzeczy skomplikowane wypowiadać w sposób prosty i dosadny. W swojej wcześniejszej, liczącej ponad pół tysiąca stron książce Leftism poddał szczegółowej analizie lewicowe idee, zestawiając je z programem klasycznego liberalizmu i konserwatyzmu. Wniosek był prosty: jeśli ktokolwiek ceni sobie indywidualną wolność, powinien jak najdalej trzymać się od lewicowych eksperymentów i w miarę możliwości im przeciwdziałać. Choć bowiem życie nasze jest niezmiennie ciężkie, a śmierć nieuchronna, to możemy mieć gwarancję, że dzięki działaniom lewicowych inżynierów nadejdzie ona dużo szybciej. W Ślepym torze Kuehnelt-Leddinh, bada nie tylko ideologię lewicy, ale przede wszystkim to, do czego ideologia ta w praktyce prowadziła. Krótko mówiąc, piszę dzieje tego, jak lewicowe słowo stawało się politycznym ciałem. Wszystko zaczyna się, jak u Hitchcocka, trzęsieniem ziemi, jakim w tym wypadku jest rewolucja francuska, wraz z tak postępowymi metodami eliminowania wrogów postępu, jak ekspresowe gilotynowanie i masowe mordy. A potem już tylko napięcie rośnie: kolejne projekty poprawy losu bliźnich, a zaraz za nimi kolejne rewolucje i zbrodnie wywołane dziecinną złością na rzeczywistość, która nie poddaje się zabiegom planistów. Możemy przyjrzeć się socjalizmowi w wersji narodowej (do którego wzdycha wciąż tak wielu naszych polityków), aby dostrzec, że nie jest niczym innym, niż przebranym w brunatny mundurek bratem-bliźniakiem socjalizmu w wersji internacjonalistycznej, którego ostatecznym celem jest zamiana całego globu w jeden wielki łagier, kierowany przez oświeconych komisarzy. Możemy obserwować, jak próby pokojowego kierowania ludem Ziemi za pomocą ponadnarodowych organizacji stają się parodią sprawiedliwości, utrwalając nędzę i lokalne zamordyzmy. Możemy wreszcie zobaczyć, jak kolebka tych eksperymentów, stara Europa, bezmyślnie trwoni własny dorobek kulturowy doprowadzając do radosnego samobójstwa w imię dziwacznie rozumianej tolerancji. I choć cała opowieść wydaje się kończyć w miarę optymistycznie, z ogólnej rzezi bowiem udaje się bowiem przetrwać kilku bohaterom, to jednak autor wyraźnie daje nam do zrozumienia, że jest więcej niż prawdopodobne, że historia sama dokręci tu sequel.




Zobacz inne książki autora: Erik von Kuehnelt-Leddihn
Nie ma jeszcze komentarzy ani ocen dla tego produktu.