• Kategorie
  • George Weigel - Rzymskie pielgrzymowanie

Książka wzbogacona o czarno-białe i kolorowe zdjęcia rzymskich bazylik z krótkimi opisami zabytków

Brak towaru
59.90
Wpisz swój e-mail
Czas kompletowania do 48h
Koszt przesyłki od 13.5
Odbiór osobisty (Częstochowa) 0
Kurier InPost 13.5
Paczkomaty InPost 13.5
Kurier InPost (Pobranie) 17.5
Kurier DPD 18
Pocztex Kurier48 (Pobranie) 20
Pocztex Kurier48 20
Kurier DPD (Pobranie) 23
W magazynie podręcznym 0 szt.
Waga 0.97 kg
Książka wzbogacona o czarno-białe i kolorowe zdjęcia rzymskich bazylik z krótkimi opisami zabytków. Ukazane piękno rzymskich świątyń i przemyślenia autora zapraszają czytelnika do wielkopostnej refleksji nad najgłębszymi prawdami chrześcijaństwa.

Za sprawą refleksji nad czytaniami każdego dnia mówiącymi o wierze i zwątpieniu, heroizmie i słabości, badaniu własnego wnętrza i nawróceniu, grzechu i łasce, dobrze znane miejsca w Rzymie nabierają nowego znaczenia. Wędrując w trakcie pielgrzymki także przez historię odkrywamy niedostrzegane zazwyczaj skarby – pozostałości czasów starożytnych i ukryte cuda sztuki, a wszystkie one jawią się w swym oryginalnym blasku, ukazując nowe wymiary jednego z najbardziej intrygujących miast świata, gdzie od wieków, dosłownie i w przenośni, nawarstwia się historia.
Liczba stron 496
Format 165 x 235 mm
Oprawa miękka
Środa Popielcowa
Stacja u św. Sabiny

Msza Święta
Jl 2, 12–18
Ps 51
2 Kor 5, 20 – 6, 2
Mt 6, 1–6. 16–18

Czytania Liturgii Godzin
Iz 58, 1–12
Św. Klemens, List do Koryntian


Wędrówka nawrócenia może spowodować niespodziewane zmiany w naszym życiu.
Weźmy na przykład Carolyn Gordon Tate, znaczącą postać dwudziestowiecznego renesansu literackiego amerykańskiego Południa, która pewnego razu opowiedziała jeszcze bardziej znanej pisarce, Flannery O’Connor, jaki wpływ na jej twórczość miało nawrócenie się na katolicyzm. Jak wspominała w jednym ze swoich listów Flannery O’Connor, „pani Tate powiedziała mi, że kiedy stała się katoliczką, poczuła, że może użyć swoich oczu i po raz pierwszy zaakceptować to, co widziała; że nie musi dla każdej książki wymyślać nowego świata, ale może wziąć ten, który znalazła”.

Katolicyzm – jak uświadomiła to sobie Tate – to realizm. Katolicyzm oznacza widzenie świata takim, jaki jest. Katolicyzm oznacza odnajdywanie w twardej rzeczywistości ścieżki, którą obrał Bóg dla zbawienia świata. To, co moglibyśmy określić mianem „Chrześcijaństwa Wielkiej Tradycji” – chrześcijaństwa, które w wielorakiej postaci traktuje z absolutną powagą prawdę Ewangelii – to nie bujający w chmurach, oderwany od rzeczywistości idealizm. Prawdy chrześcijańskie to prawdy wpisane w rzeczywistość.

Jest taka świetna powieść Paula Horgana (1903–1995) opisująca dorastanie pewnego chłopca w Stanach Zjednoczonych na początku dwudziestego wieku, zatytułowana Things As They Are (Świat, jaki jest). Jej tytuł wziął się z pytania, jakie bohaterowi, próbującemu sprostać szybkim zmianom, odkryciom i „dzwonkom alarmowym” towarzyszącym dzieciństwu, stawiają ciągle jego rodzice: „Richard, Richard, kiedy ty wreszcie nauczysz się widzieć świat takim, jaki jest?”. Nauczyć się widzieć świat bez wypaczeń to niełatwa sprawa. Podobnie jak starotestamentowy Tobiasz, także i my musimy zostać uleczeni z naszej ślepoty; my także musimy zobaczyć świat takim, jaki jest. Prawdy chrześcijaństwa to soczewki, dzięki którym następuje korekcja naszej krótkowzroczności (kierującej nasz wzrok na nas samych) i naszego astygmatyzmu (wypaczającego to, co widzimy dokoła); miłosierdzie Boga przywraca nam wzrok i autentyczne poznanie rzeczywistości.


Wielki Post, czas nieustępliwie twardego stąpania po ziemi, to dobra pora, by sobie to wszystko przypomnieć. Wielkopostna pielgrzymka zaczyna się od posypania głowy popiołem (dobrze, jeśli jest go jak najwięcej) i od przypomnienia nam, że jesteśmy prochem i w proch się obrócimy. To twarde stąpanie po ziemi trwa przez sześć tygodni, aż pielgrzymka wchodzi ostatecznie w najwyższy możliwy realizm Triduum Paschalnego. Za cztery dni pielgrzymi szlak zaprowadzi nas na kamieniste judzkie pustkowie, gdzie w scenerii surowego krajobrazu rozegra się pierwszy wielkopostny dramat, starcie światłości i ciemności, jakim jest kuszenie Jezusa. U końca tych Czterdziestu Dni dramat ów osiągnie apogeum w Ukrzyżowaniu (którego pierwsze przedstawienie w sztuce znaleźć można w stacji dzisiejszego dnia). Po drodze spotkamy Jezusa cierpiącego pragnienie, smutek z powodu śmierci Łazarza oraz wiele innych faktów wpisanych w naturę ludzkiej egzystencji, na które często nie potrafimy spojrzeć prosto i uczciwie. Wielki Post to twarde stąpanie po ziemi: od początku do końca. Dzisiejszego dnia wspinaczka prowadzi nas na Awentyn, do bazyliki św. Sabiny.

Chociaż pierwszego dnia Wielkiego Postu Kościół przypomina nam, że jesteśmy prochem i że wszystkich nas, śmiertelników, czeka na końcu grób, owe Czterdzieści Dni wskazują na prawdę jeszcze większą: że proch nie jest naszym ostatecznym przeznaczeniem. Dla tych, którzy się nawrócą i uwierzą w Ewangelię, ostatni akt dramatu to nie rozkład ciała w ziemi czy urna z prochami. Ostatni akt dramatu jest zupełnie inny. To Gody Baranka w Nowym Jeruzalem, gdzie wszystko zostaje stworzone na nowo, a ci, którzy obmyli swe szaty w krwi Baranka, zostają – jak o tym mówią w zdumiewający sposób Ojcowie Kościoła – „przebóstwieni”.

Jednym z najwspanialszych przedstawień w sztuce tego twardego stąpania po ziemi cechującego Wielki Post jest obraz Procesja na Kalwarię Pietera Bruegla Starszego z 1564 roku, który można oglądać w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu. Procesja na Kalwarię to duże malowidło o rozmiarach 124 na 170 centymetrów, przedstawiające setki niewielkich postaci z równie niewielką postacią Chrystusa niosącego krzyż, znajdującą się w centrum obrazu. Przedstawiając wymyśloną przez siebie scenę Bruegel wykorzystał kilka dobrze znanych motywów: na pierwszym planie z prawej widzimy apostoła Jana i święte niewiasty, pocieszających Maryję, jednak większość przedstawionych osób zajęta jest swoimi codziennymi sprawami i nie mają oni pojęcia o dramacie rozgrywającym się przed ich oczami. Najbardziej uderzające w Procesji na Kalwarię jest jednak to, że nie znajdujemy się w Judei w pierwszym wieku, lecz w szesnastowiecznej Europie; za Chrystusem niosącym krzyż rozciąga się typowo flamandzki krajobraz, na który składają się między innymi konie, wozy, woły, a nawet wiatrak. Chrystus niesie krzyż przez historię: przez codzienne życie i świat − taki, jaki jest.

Człowiek, który widzi świat takim, jaki jest, czyli ktoś taki jak Pieter Bruegel Starszy, chciałby, abyśmy pojęli, że i pośród nas dokonuje się „procesja na Kalwarię”. I dowodząc tego, miałby absolutną rację. Wielki Post to bardzo dobry czas na to, by odzyskać wzrok pozwalający nam ujrzeć rozgrywające się wokół nas misterium o Passze i w nim uczestniczyć.

W drugim czytaniu Godziny Czytań Liturgii Godzin na Środę Popielcową papież Klemens I, którego spotkamy później w bazylice pod jego wezwaniem, będącej kolejną stacją naszej pielgrzymki, łączy nawrócenie, do którego jesteśmy wezwani, z misją niesienia światu Ewangelii – każdy chrześcijanin musi podzielić się przyjaźnią z Jezusem, będącą naszym przywilejem. Jak pisze Klemens do Koryntian (nadal podzielonych, mimo że od wysiłków próbującego ich jednać Pawła minęły już dziesiątki lat), Bóg działający w historii bezustannie oferuje mężczyznom i kobietom tego świata wspaniałą sposobność „do pokuty tym, którzy pragnęli się do Niego nawrócić”. Ta sposobność to także ciągle powracający wątek u proroków Starego Testamentu: ototeraz jest czas, ototeraz jest chwila, gdy dostępna jest łaska przebaczenia, pod warunkiem że uznamy brutalną rzeczywistość naszych upadków, naszych grzechów, naszej miłości własnej.

Równocześnie jednak, o czym przypomina nam drugie czytanie mszalne z tego dnia (skierowane także do tych samych swarliwych Koryntian, tym razem autorstwa samego Pawła), w prawdziwym nawróceniu nie chodzi tylko o tego, który się nawraca. Prawdziwe nawrócenie prowadzi do misji; być „pojednanym z Bogiem” oznacza „być posłannikiem Boga”, gdyż bez misji przyjmujemy „na próżno łaskę Bożą”.

Pielgrzymka Wielkiego Postu, która rozpoczęła się od posypania głowy popiołem, powinna zaprowadzić nas na teren misyjny. A teren misyjny, jak o tym świadczy malowidło Bruegla, rozciąga się wszędzie wokół nas.
Nie ma jeszcze komentarzy ani ocen dla tego produktu.