• Kategorie
  • Krzysztof Czerwiński - Kamienie wracają nocą

Wspomnienia więźnia politycznego z okresu stalinowskiego

Brak towaru
19.90
Wpisz swój e-mail
Koszt przesyłki od 13.5
Odbiór osobisty (Częstochowa) 0
Kurier InPost 13.5
Paczkomaty InPost 13.5
Kurier InPost (Pobranie) 17.5
Kurier DPD 18
Pocztex Kurier48 (Pobranie) 20
Pocztex Kurier48 20
Kurier DPD (Pobranie) 23
W magazynie podręcznym 0 szt.
Waga 0.275 kg
Wspomnienia więzienne Krzysztofa Czerwińskiego, ucznia szkoły średniej w Staszowie, uwięzionego w związku z zaangażowaniem w działalność konspiracyjnej organizacji „Młode Wojsko Polskie”, są szczególnym świadectwem tamtych czasów. Warty podkreślenia jest realizm przekazu, z jakim Autor przedstawia swój pobyt w więzieniu w Strzelcach Opolskich (w tym zwłaszcza pracę w kamieniołomie tamtejszego obozu pracy) oraz areszcie Urzędu Bezpieczeństwa w Opolu. Obrazuje w nim w pełni realia życia codziennego młodego człowieka pozbawionego wolności w czasach stalinowskich. Ciekawym aneksem są także informacje o powrocie Autora do życia na wolności, w warunkach odbudowującego się ze zniszczeń wojennych dopiero w latach 50-tych małego miasteczka. Całość przenika dystans do rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć, i humor, z jakim ją znosił. Bez zbędnego patosu.

Wspomnienia więźnia politycznego z okresu stalinowskiego skazanego w 1950 r. za przynależność do nielegalnej organizacji Młode Wojsko Polskie.

Drzwi otworzyły się, a ja nerwowo zerwałem się z posłania. W drzwiach, prócz oddziałowych, stało kilku funkcjonariuszy, jeden z nich w wojskowym mundurze. Wiedziałem, co w takiej sytuacji więzień powinien zrobić – zameldować stan obecności. Dobrze znałem formułę meldunku. Zawsze w celach, w których siedziałem był starszy celi, on składał raport. Meldunek zaczynał się od słowa „baczność”, więc postąpiłem identycznie jak przez dwa lata, gdy przysłuchiwałem się raportującym. Stanąłem na baczność na bardzo zimnym betonie, starając się, aby kalesony mi nie spadły i krzyknąłem z całej siły: „Baczność!”.Funkcjonariusze automatycznie wyprostowali się, widocznie ta komenda weszła im już w krew. Zameldowałem: „Stan jeden, obecny jeden, wszyscy obecni”. Teraz po latach myślę sobie, że takiego zachowania nie powstydziłby się nawet dobry wojak Szwejk. Mój meldunek wprawił ich w szewską pasję. Oddziałowy stanął przy mnie i zaczął wymachiwać koło mojej głowy pięścią: „Jak jesteś sam, to nie wolno ci krzyczeć baczność, bo to ty postawiłeś nas na baczność!”.

Fragment książki

Liczba stron 192
Format 140 x 200 mm
Oprawa miękka
Nie ma jeszcze komentarzy ani ocen dla tego produktu.